Królestwo Azure

Rynek

Go down

Rynek

Pisanie by Annabelle Bellevance on Czw Gru 08, 2011 6:15 pm

Jest to plac wolny od zabudowań. To tutaj jest centrum całego Azure. Przebywa tu masa ludzi. Niektórzy odpoczywają, niektórzy ustawiają małe straganiki z własnymi wyrobami. Małe dzieci biegają pomiędzy ludźmi, co niektórym przeszkadza. Tu odbywają się najróżniejsze festyny i zabawy.

_________________
What you did to me boy I can’t forget.
If you think I’m coming back don’t hold your breath!

avatar
Annabelle Bellevance

Liczba postów : 131
Punkty : 187
Join date : 29/11/2011
Age : 27
Skąd : Azure

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie by Nathaniel Wood on Pią Gru 30, 2011 12:13 am

Sporo jest czas Bożego Narodzenia, to trzeba jakoś to pokazać - zaakcentować tradycję. Nathaniel szedł właśnie z ogromną choinką na ramieniu i postawił ją na środku rynku. - Ej, ludzie wszystkie swoje ozdoby i stroiki przynieście. Wspólne strojenie drzewka! - no co? trzeba jakoś zebrać ludzi do ozdobienia, on sam juz nie miał, wystarczy, że przyniósł choinkę.
avatar
Nathaniel Wood

Liczba postów : 158
Punkty : 171
Join date : 08/12/2011
Age : 133
Skąd : Azure

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie by Janelle Scarlet on Pią Gru 30, 2011 12:27 am

Nagle zza rogu wyszło wielkie kartonowe pudło na nogach. Szło ciężko sapiąc na środek rynku. Jane wystawiła głowę zza pudła, żeby zobaczyć ile jeszcze do tej choinki jej kroków zostało. Westchnęła ciężko i postawiła to pudło na ziemi.
- Koniec. Nie będę się z tobą męczyła dłużej. - odgarnęła dumnie roztrzepane włosy do tyłu, złapała na kant kartonu i zaczęła go ciągnąć w stronę choinki. Szło o wiele łatwiej, że też wcześniej na to nie wpadła!
Zobaczyła Nathaniela koło drzewka i pomachała do niego radośnie. Podszurała pudło w pobliże choinki i odsapnęła.
- A sie zmęczyłam! - oparła się o nie i zaczęła głęboko oddychać. Nagle zdała sobie sprawę, że miała własnie przed sobą jakże cenny pakunek. Spojrzała podejrzliwie na Nate'a.
- Łapy precz od moich pierników! Będziesz mnie musiał najpierw zabić! - zasłoniła własnym ciałem karton z piernikami. - Nie pomogą Ci nawet te Twoje super moce, Nathanielu Woodzie! - powiedziała przesadnie poważnym głosem, po czym zaśmiała się pod nosem.
- No dobra, będziesz musiał mi pomóc je chronić przed tymi sępami, które zaraz przyjdą.. - pociągnęła go za ramię na drugą stronę pudła. - Żołnierzu, stań w pozycji obronnej!

_________________

Jesteśmy ludźmi, bo patrzymy w gwiazdy,
czy patrzymy w gwiazdy, bo jesteśmy ludźmi?
avatar
Janelle Scarlet
Księżniczka Azure

Liczba postów : 227
Punkty : 371
Join date : 28/11/2011
Age : 26
Skąd : Azure

Zobacz profil autora http://azure.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie by Blair Guillaume Norblin on Pią Gru 30, 2011 12:43 am

Święta! Co za durna tradycja! Blair nigdy nie lubiła świąt. Chociaż, może inaczej. Jako człowiek nie lubiła tych kilku dni. Rodzina nagle przypominała sobie o jej istnieniu, ciągali ją po jakiś przyjęciach, zmuszali do noszenia tych koszmarnie niewygodnych sukien. Jednak nie o tym chciałam mówić. Kiedy wampirzyca dowiedziała się, że w miasteczku odbędzie się spotkanie wigilijne, postanowiła rozruszać trochę stare kości i przejść się na nie. Przypomniała sobie, że gdzieś na strychu widziała kilka kartonów z ozdobami, które można by wykorzystać do ozdobienia choinki na rynku. Pobudzona tym pomysłem, pobiegła na strych, by poszukać rzekomych ozdób, trochę je odkurzyć i wybrać co ładniejsze. Jak zwykle zbyt dużo czasu poświęciła na dopracowanie stroju i pędziła teraz przez Azure, taszcząc wielkie pudło ozdób. Wcale ciężkie nie było, jednak postanowiła dzisiaj udawać człowieka i na jej twarzy pojawił się wyraz skrajnego wyczerpania. Kiedy dotarła do rynku, spostrzegła Nathaniela i jakąś nieznaną sobie dziewczynę. Mniam..człowiek.
-Cześć.-Uniosła lekko kąciki ust, posyłając obydwóm delikatny uśmiech. Postawiła pudło koło choinki i opadła na wcześniej przygotowane ławy. Udawanie człowieka było strasznie zabawne. Normalnie mróz nie był jej straszny, jednak specjalnie na tą okazję wyciągnęła swoją podszytą futerkiem ze srebrnych lisów pelerynę. Koło siebie postawiła mały, podłużny pakuneczek. Prezent dla kogoś.
-Czyżbym czuła zapach pierników?-Spojrzała z rozbawieniem na dziewczynę, zasłaniającą własnym ciałem karton.
avatar
Blair Guillaume Norblin

Liczba postów : 34
Punkty : 44
Join date : 15/12/2011
Age : 219

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie by Quentin Traviss on Pią Gru 30, 2011 12:52 am

Skoro miała być dekoracja choinki, to Quentin pomyślał, że w coś by się ją przydało ubrać, więc w wielkiej torbie, a dodatkowo nimi oplątany na szyi, rękach i wszędzie, przytaszczył mnóstwo łańcuchów. Błyszczące, srebrne, białe, złote i kolorowe, dużo też było czerwieni, gwiazdeczek i bałwanków. Mega wesoło, po prostu. Jakieś ciężkie to co prawda nie było, ale trochę niewygodnie mu się niosło, więc jak już doszedł na miejsce to z ulgą to wszystko z siebie zrzucił na ziemię. W ten sposób ozdoby trochę ubrudziły się śniegiem i błotem, ale kto by tam się przejmował takim szczegółami? Usiadł sobie kolo Blair, która wyglądała na taką jakąś zmęczoną. Ohohoh, może na coś chorowała? Ale nie, on wiedział, że musi się ukrywać wśród ludzi, tak samo zresztą jak on sam, bo jego kształt uszów mógł wzbudzić podejrzenia. Dlatego właśnie na głowie miał czapkę, tą samą co ostatnio ukradł gościowi z miasteczka i co była na niego za dużo, że zakrywała więcej niż powinna, ale co tam. Ważne, że była mikołajowa i śmiało mógł powiedzieć, że jest fajny, bo próbuje dopasować się do klimatu świąt. Miał tylko nadzieję, że dzisiaj na rynku nie spotka właściciela swojej zdobyczy...
- Siema, Blair Gulilame. Wyglądasz jak człowiek - powiedział na powitanie, szczerząc się do niej szeroko. - Nie spodziewałbym się, że przyjdziesz na takie eee normalne wydarzenie. Że wiesz, o co mi chodzi. Tyle dobrych kąsków i w ogóle - ściszył troszkę ton głosu. - Gwiazdę na czubek choinki w tych swoich ozdóbkach też masz?
avatar
Quentin Traviss

Liczba postów : 74
Punkty : 99
Join date : 15/12/2011
Age : 27
Skąd : Wonderland

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie by Milagros Cano on Pią Gru 30, 2011 1:02 am

Nie przemęczająca się na luzie Mila przywlokła za plecami swój wielki pakunek. Był tak ogromny, że aż mieścił jej się w dłoni. Dotąd gapiła się w czubek swoich butów, ewentualnie nosa, ale to inna bajka. Zbliżała się do grupki już osób stojących wokół choinki. Od razu Mila pomyślała, że przyniósł ją Nathaniel, a wrobiły go w to te wredne baby. Cóż jak wredne to Ruda je uwielbiała.
- O Quentin, ty żyjesz - rzuciła z daleka do elfa stojącego, który sam wyglądał jak choinka co trochę rozbawiło dziewczynę. To pewnie przez te łańcuchy na szyi i na innych częściach ciała.
- Janelle, Nathanielu i dziewczyno. - puściła spojrzenie w ich kierunku. Obejrzała choinkę, która była dosyć wysoka, ale na razie goła. Aż się prosiła żeby ją ogrzać ozdobami. Potem skierowała swój wzrok gdzie przyciągnął ją jej węch. Pierniki od Janelle chyba nie będą tak długo siedzieć w tym kartonie? taką nadzieję miała Cano. Wreszcie stanęła przed nimi prezentując swoją nowiuśką spódnice przy której napracowała się najprawdopodobniej najbardziej w życiu.
- A i żeby nie było, że nic nie przyniosłam to macie to cudeńko. - wyciągnęła złotą gwiazdę na czubek choinki. Właściwie to znalazła ją w swojej sali w jakichś szpargałach. Szukała tam czegoś ciekawego, ale akurat trafiła na coś co się przyda. Na szczęście tu akurat dla innych. Nie zależało jej żeby coś tam przyniosła, ale jak już miała coś co tylko zalegało w jej pokoju to czemu nie. Zamiast na śmietnik wolała to dać tu.
avatar
Milagros Cano

Liczba postów : 139
Punkty : 139
Join date : 08/12/2011

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie by Noah Otto on Pią Gru 30, 2011 11:36 pm

Na rynku było tak głośno, że nawet jeśliby Noah był w swoim domku w Świetlistej Dolinie, to i tak na pewno by wszystko słyszał. Właśnie wracał ze spaceru na obrzeżach Azure. Poszedł w stronę hałasu i ujrzał prawie wszystkich swoich znajomych. Stali oni wokół choinki i każdy coś do niej dokładał. - Ale super pomysł, czemu ja na to nie wpadłem. Przecież Święta łączą ludzi. - wykrzyczał entuzjastycznie sam do siebie. Pobiegł w stronę zbiorowiska. - Przepraszam, przepraszam, zróbcie mi miejsce. - przepychał sie przez tłumy ludzi. W końcu dostał się do samej choinki, spojrzał na nią z błyskiem w oku. Wyciągnął ze swojej kieszeni własnoręcznie zrobione ozdby z drewna. Samoloty, auta, lokomotywy. Zawsze miał je przy sobie, bo a nóż spotka znajomego, który może nie dostał prezentu. Trzeba byc przygotowanym na wszystko.
avatar
Noah Otto

Liczba postów : 66
Punkty : 83
Join date : 08/12/2011
Age : 25
Skąd : Azure

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie by Blair Guillaume Norblin on Sob Gru 31, 2011 12:15 am

Zapomniałam napisać i wszyscy przede mną chyba też, że spadł śnieg! Mnóstwo śniegu! Blair uwielbiała zimę, a im była mroźniejsza i bardziej zaśnieżona tym lepiej. No może bardziej kochała ją, jako wampir, śnieg po kostki jej nie przeszkadzał, wcale nie czuła zimna. Od wczoraj padał nieprzerwanie, a im więcej go było, tym większy uśmiech pojawiał się na twarzy Blair. A potem pojawił się Quentin i dziewczyna musiała naprawdę mocno się postarać, żeby nie wybuchnąć śmiechem. Zabawnie wyglądał obwieszony łańcuchami i w tej prześmiesznej, za dużej czapie. Nie zapominajmy jednak, że są święta i śmiać się z bliźnich nie wypada, przynajmniej nie na głos. Z drugiej jednak strony, jak może się powstrzymać, widząc oto takiego elfa, którego imienia nadal nie poznała.
Odrzuciła kaptur na plecy, strzepując kilka płatków, które osiadły na jej włosach i spojrzała na chłopaka z czymś na kształt rozbawienia w oczach.
-Fajną masz czapę, elfie. Gdybyś był nieco wyższy, mógłbyś robić za świętego Mikołaja.-Wyszczerzyła ząbki w uśmiechu.-A myślisz, że po co tu przyszłam? Sądzisz, że zauważą, jak jeden zniknie?
Uśmiech z jej twarzy znikł, zastąpiła go śmiertelna powaga i może lekko konspiracyjny szept. Nie miałaby z tym żadnych problemów, jeden człowiek w tą, czy w tamtą, co za różnica? Jednak to nieco późnej, jak już się ściemni i najlepiej pod koniec zabawy. Znając życie znów się upaprze krwią, zniszczy swoją bezcenną, piękną sukienkę i jeszcze wyda się przy wszystkich, że jest wampirem. Poza tym, dzisiaj już jadła.
-Nie przesadzajmy, przytargałam cały karton bombek i innego chol…innych ozdób. Mam nadzieję, że ktoś to przyniósł, bo bez czubka choinka nie będzie taka fajna.-Przechyliła lekko głowę, wpatrując się w nieubrane jeszcze drzewko. Drabina też by się przydała. Przypominając sobie nagle o podłużnym pakunku, powiedziała: -Mam dla Ciebie prezent.
Tak się zagadała, że dopiero po chwili zorientowała się, że ktoś coś do niej powiedział.
-Miło mi Cię poznać, dziewczyno.-Skłoniła z powagą głową w jej stronę. Zauważyła, że w rękach trzyma śliczną, złotą gwiazdę. Całe szczęście, bo jak już pisałam, Blair uważała, że choinka bez gwiazdy na czubku to nie choinka i zapewne oszczędziła jej bieg do domu, po coś nadającego się na ozdobienie wierzchołka drzewka. Ot, takie mało dziwactwo.
avatar
Blair Guillaume Norblin

Liczba postów : 34
Punkty : 44
Join date : 15/12/2011
Age : 219

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie by Quentin Traviss on Pon Sty 02, 2012 10:47 pm

Gdzie tam wszyscy zapomnieli, toż u mnie w poście było coś o tym, że na ziemi był śnieg i błoto czy coś w tym stylu i się przyniesione przez Quentina ozdoby trochę pobrudziły.
- Jak najbardziej. Aż taką wielką nadzieję miałaś, że będzie inaczej? - zadrwił, posyłając przy tym Mili uroczy uśmiech. - Musisz trochę poćwiczyć zabijanie.
O proszę, proszę, w myślach mu czytała! Czy tym słyszała na odległość, bo o ile dobrze pamiętam, to o gwiazdce na czubku choinki Quinn powiedział na głos. Prychnął pod nosem, że prawie słychać nie było, widząc złote cudeńko. Aaale się nastarała! On tu przychodzi jak, no, nie wiem co obwieszony łańcuchami, trudzi się biedaczek i wgl a to o. Że też niektórzy taki tupet mają.
- No niestety, dziś za świętego nie robię, ale może kiedyś, specjalnie dla ciebie... Hm? A bo ja wiem, jakoś specjalnie nie będę protestował, chociaż ludzie są całkiem spoko - spojrzał w stronę drzewka, gdzie zgromadziło się więcej śmiertelników. - Uuuuu, naprawdę? Więc dzisiaj ty jesteś moją Mikołajką, jak miło. A ja dla ciebie nic nie mam!
avatar
Quentin Traviss

Liczba postów : 74
Punkty : 99
Join date : 15/12/2011
Age : 27
Skąd : Wonderland

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie by Blair Guillaume Norblin on Pon Sty 02, 2012 11:02 pm

Dobra, przegapiłam. Śnieg był fajny, ale błoto? Istny koszmar! Całe szczęście, że niedługo robi się ciemno i do domu będzie mogła wrócić po wampirzemu, bo strasznie ciężko się szło, jedną ręką trzymając pudło z ozdobami, drugą je podtrzymując i jeszcze tą samą ręką unosić dół sukni, aby się zbytnio tym błotem nie wybrudziła.
Wyjątkowo Cię poprę, Elfiku, kto to widział! Oni tu się starają, niosą taki kawał kartony z piernikami, pudła z ozdobami na choinkę, samą choinkę, obwieszają się łańcuchami i w ogóle strasznie się tym wszystkim przejmują, wylewają siódme poty aby wyżej wymienione przedmioty dostarczyć, a tu gwiazdka! Jednak solidarność jajników i rasy musi być, więc całe szczęście, że dziewczyna przyniosła tą gwiazdę i tym samym Blair nie musiała po nią biec, czy coś.
-To by było takie urocze.-Uśmiechnęła się z rozmarzeniem, wyobrażając sobie chłopaka w stroju świętego Mikołaja. Po czym dodała rozbawieniem na twarzy.-Lubię ludzi. Fajnie smakują.
-Wyobraź sobie, że nawet bezdusznemu wampirowi udzieliła się magia świąt. I kiedy zobaczyłam to, co mam dla Ciebie, pomyślałam, że muszę to kupić.-Chwyciła pakunek w dłonie.
avatar
Blair Guillaume Norblin

Liczba postów : 34
Punkty : 44
Join date : 15/12/2011
Age : 219

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie by Quentin Traviss on Pon Sty 02, 2012 11:15 pm

Och, biedny Quentin, on nie miał takich ponadprzeciętnych zdolności i musiał chodzić normalnie! Przynajmniej na bosaka nie był, jak czasem mu się zdarzało. Nie no, tak naprawdę, to w zimę zawsze w butach chodził, chociaż dzięki swoim ziółkom i tak nie chorował. Ma się te elfickie zdolności, hehe. A jak już o butach mowa, to miał takie specjalne, nieprzemakalne. Tyle, że nie sięgały jakoś wysoko, więc jak wskoczył w głęboki śnieg to i tak wychodziło na to, że kończył z mokrymi w środku. Tak mówiąc na serio, do Quenio się specjalnie tym noszeniem nie namęczył, toż to lekkie było, ale tak bardzo chciałam, żeby ci go szkoda było... a jemu, aż się cieplej by się na serduchu zrobiło gdyby wiedział, że wampirek go popiera. Co prawda nie do końca, ale zawsze coś.
- Cóż, mamy trochę inny tok rozumowania. Ale zawsze coś. Powiedziałbym, że są bardzo przydatni, a przy tym i zabawni, ale pewnie też zinterpretujesz to na własny sposób - westchną teatralnie. - Zabawa wyrwanymi serduszkami i takie tam, normalka.
- Ej, aż w to nie wierzę, muszę się uszczypnąć! - Jak powiedział tak zrobił. - Może to jednak nie sen... Co się skłoniło do takiego przejawu dobroci? - uśmiechnął się wesoło i wyciągnął ręce po prezent. Dałaby mu go już, a nie tyle trzyma i trzyma.
avatar
Quentin Traviss

Liczba postów : 74
Punkty : 99
Join date : 15/12/2011
Age : 27
Skąd : Wonderland

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie by Blair Guillaume Norblin on Pon Sty 02, 2012 11:32 pm

Uroki bycia wampirem. Chociaż po pewnym czasie robiło się to strasznie nudne. Przez pierwsze 50 lat Blair poznawała swoje zdolności, wiem, że strasznie długo, ale dodam, że w ciągu tych 50 lat zdążyła się już nimi znudzić. No bo zawsze była najszybsza, najładniejsza wśród śmiertelniczek. Po pewnym czasie przestało to być zabawne. Za jego elfie ziółka to ja podziękuje, po ostatnich Blair przez cały dzień bolał brzuch! Jej zmarznięcie nie groziło, ale i tak fajnie było się ubrać w te wszystkie zimowe rzeczy, łącznie z kozaczkami obszytymi futerkiem i ciemno-granatową peleryną.
Bo pannie Guilliaume Norblin zrobiło się żal Elfika. Biedak szedł z tymi łańcuchami od samego lasu, a to przecież kawał drogi! No a niesienie tego musiało być strasznie niewygodne. Plątało się to to pod nogami i przeszkadzało w iściu.
-Nie bawię się wyrwanymi serduszkami, to znaczy, nie zawsze. Upaćkam się przy tym koszmarnie i kolejna sukienka do wyrzucenia, bo nie można krwi sprać.-Na jej twarzy pojawił się wyraz smutku.-Zabawni są bardzo i zawsze chętni do zabawy!
-Musiałam się napić czegoś przeterminowanego. No, ale święta są i w ogóle. I ludzie dają sobie prezenty, a ja nie tak znowu dawno byłam człowiekiem i lubiłam to całe zamieszanie z wybieraniem, pakowaniem i w ogóle! Więc tak sobie postanowiłam, że skoro się już troszkę znamy, to Ci coś kupię. Bo ostatnio tak szybko sobie poszedłeś, więc myślałam, że może jesteś na mnie zły albo coś i to też tak jakby w ramach przeprosin, bo nie chcę się z Tobą kłócić. Jesteś fajnym Elfem i w ogóle, mimo iż nadal nie znam Twojego imienia, ale to tak naprawdę wcale nie jest ważne.-Zaczęła paplać całkiem bez sensu. Obudziła się w niej wrodzona złośliwość i musiała troszkę Leśnego Ludka potrzymać w niepewności. Na koniec uśmiechnęła się do niego uroczo i całkiem szczerze i wręczyła mu paczkę.-Wesołych Świąt!
avatar
Blair Guillaume Norblin

Liczba postów : 34
Punkty : 44
Join date : 15/12/2011
Age : 219

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie by Milagros Cano on Wto Sty 03, 2012 1:43 pm

- Och jakie to urocze... aż zaraz zwymiotuję - skomentowała całą akcję Mila. Udawała, że wsadza sobie palec do gardła żeby tamci zauważyli. Przejawy dobroci wydawały się obrzydliwe. I choć sama nad nimi nie mogła zapanować to zawsze wykręcała się ze swoich słabości. Płacz i smutek - nie w jej stylu. W każdym razie nie zdarzało jej się to nigdy, prócz jednego, małego razu. Ale szybko o tym zapomniała. Wpuściła tamtą sytuację w dół zapomnianych i niechcianych. Nigdy tam nie zaglądała szczerze mówiąc. Dziwiło ją zachowanie Blair jako, że wampiry jakich dotychczas znała były raczej schowane z tą naturą w sobie, a ta gderała na około o wampirach. Owszem, podobało jej się to, że dziewczyna jest otwarta i mówi o tym, a nie udaje, że nie wie o co chodzi, ale że ten elf znosi to? nie czuje się przy tym gorszy? cóż warto zapytać.
- Wątpisz w moje zdolności? - pokierowała spojrzenie do elfa. Nawiązywała oczywiście do słów jakie on wypowiedział. Otóż ona zabić go nie chciała, bo to oznacza mieć na ogonie innych. Nie miała ochoty mieć na sobie innych elfików, którzy siedzieli by za nią na każdym kroku i przeszkadzaliby. Miała takie zdanie o tych stworzeniach głównie z książek. Nie obchodziło ją czy jest inaczej czy nie, ale zdanie, że kobieta zmienną jest do niej nie pasuje.
avatar
Milagros Cano

Liczba postów : 139
Punkty : 139
Join date : 08/12/2011

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie by Quentin Traviss on Wto Sty 03, 2012 2:54 pm

Słuchał z pozornym zainteresowaniem jak gada, ale czy serio go to ciekawiło? A kto to tam wie. W każdym razie, nie przerwał ani razu, tylko kiwał głową kiedy trzeba, a rączki oparł na ławce, bo wyglądało na to, że za szybko tego prezentu nie dostanie. No cóż, czasu miał nawet dużo, więc poczekać nie zaszkodzi...
- Ten gościu co przyszedł... dziwny był. Panoszył się jak niewiadomo kto, w dodatku przyszedł tam chociaż wcale nie był potrzebny - prychnął po raz kolejny tyle, że tym razem głośniej. Nie wiedział kim, bądź czym, tamten był ale to nie przeszkadzało mu w tym, że już go nie lubił.
- Za to ty jesteś obrzydliwa - odwrócił się do rudej wampirzycy. - Myślałby kto, że taka jesteś wrrr i brr. Ooo, pewnie zazdrościsz. Przyznaj się lepiej, że też chciałabyć coś dostać, a nie - urwał, wzruszając ramionami na to wątpienie w jej zdolności. Bo owszem, wątpił.
Tymczasem, wziął prezent od Blair i go zaczął rozpakowywać.
avatar
Quentin Traviss

Liczba postów : 74
Punkty : 99
Join date : 15/12/2011
Age : 27
Skąd : Wonderland

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie by Blair Guillaume Norblin on Wto Sty 03, 2012 8:12 pm

Wykrzywiła się zabawnie w stronę wampirzycy. Strasznie irytowało ją, jak ktoś nie znając drugiej osoby, na siłę starał się upchnąć ją w szufladce. Błagam! W końcu to nie Blair szczerzy się do człowieka, prawda? A Ludek był fajny! I jak będzie miała kaprys, to będzie dla niego miła! Taka już była Blair, lubiła dziwić innych ludzi. I nie w około, a jedynie przy Elfie, który doskonale wiedział, kim jest. Jak dobrze, że B. nie potrafiła czytać w myślach.
No a tak bardzo chciała go wkurzyć! Wiedziała, że Elfy są dziwne, ale ona wręcz nie mogłaby usiedzieć na miejscu z ciekawości, a co dopiero ze spokojem przytakiwać głową.
-Urok większości wilkołaków.-Zaśmiała się rozbawiona. Osobiście nic nie miała do tamtego chłopaka. Potrzebowała towarzystwa, im więcej tym lepiej. Jednak wtedy najlepiej by było, żeby nikt więcej już nie przyszedł. Fajnie się gadało we dwójkę.
Blair ucieszona obserwowała, jak kolejne warstwy kolorowego papieru, w który opakowała prezent, spadają na ziemię.
avatar
Blair Guillaume Norblin

Liczba postów : 34
Punkty : 44
Join date : 15/12/2011
Age : 219

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie by Quentin Traviss on Pią Sty 06, 2012 12:19 am

No i dobrze, chwali się mieć własne zdanie i punkt widzenia. O, dokładnie tak jak Quentin, bo jemu też trudno było cokolwiek kazać. Jak miał ochotę to zrobił, a jak nie to na złość wszystko na odwrót i tyle z niego pożytku było. Bo chłopcem raczej grzecznym nie był, ani teraz, ani w dzieciństwie. Właśnie teraz zdarzyła się taka sytuacja, bo zdołał zauważyć, że Blair specjalnie tak to przedłuża i pewnie oczekuje po nim odpowiedniej reakcji... ale nie, wcale a wcale nie dawał po sobie znać, jak to jest z jego cierpliwością. Bo o ile najlepszej jej nie miał, to doskonale potrafił udawać, że jest zupełnie na odwrót.
- To był wilkołak? - Powiedział cicho i otworzył usta ze zdziwienia, ale zaraz zamknął, bo to musiało mega głupio wyglądać. No tak, on nie miał takiego węchu jak wampiry, żeby te wilczki rozpoznać, a podobno nieźle śmierdziały, więc to nawet dobrze się składało.
- Rety, ale się postarałaś - wyszczerzył ząbki widząc, że pod opakowaniem jest kolejne opakowanie, hehhe. - Normalnie, jak ukryty skarb do którego muszę się dokopać!
avatar
Quentin Traviss

Liczba postów : 74
Punkty : 99
Join date : 15/12/2011
Age : 27
Skąd : Wonderland

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie by Blair Guillaume Norblin on Sob Sty 07, 2012 1:36 am

Blair bardzo nie lubiła konformistów. A jeszcze bardziej ludzi, którzy zmieniali się, by przypodobać innym. Potem patrzysz, idzie grupka ludzi i wszyscy są tacy sami, niemalże identycznie ubrani, głoszą identyczne poglądy. Co za nuda! Przez to Blair nie miała dobrego kontaktu z rodzicami, bo wszelakimi sposobami starała się zachować swoją osobę, wśród szarego masy azurskiej arystokracji. Jak dobrze, że Elfik też był taki. Nawet jeśli teraz wściekała się na niego o to, że nie reaguje tak, jakby chciała. Cóż, następny razem będzie musiała wymyślić coś innego. Tak, by sama nie musiała wystawiać swojej i tak nie najlepszej cierpliwości na próbę.
-Wilkołak. Nie lubię ich wilczej formy.-Wzdrygnęła się lekko, po czym uśmiechnęła na widok miny Elfa. Miały swój specyficzny zapach, poza tym, z daleka było widać, że ludźmi to oni na pewno nie są.
-Coś tam wspominałeś, że traktujesz je jak swoje skarby, więc postanowiłam być dokłada.-Odpowiedziała uśmiechem. Teraz nieco żałowała, że tak to opakowała. Nie mogła się doczekać miny chłopaka. W końcu jednak pozbył się resztek papieru i w dłoni pozostał mu kołczan, wypełniony strzałami. Nie były to zwykłe strzały, oczywiście! Lotki ustawione były w spiralnie, co powodowało obracanie się jej w locie i posiadały grot z małymi ząbkami, przez co stawały się niezwykle bolesnym i szybkim pociskiem. Cała Blair! Nie ma to, jak dawać pod choinkę, coś, co sieje śmierć. Ale to nie koniec! Bowiem każda strzała, miała wyryte w drewnie swoje imię. Bycie wampirem w tym wypadku się przydało, bo podpisywanie ich nie było łatwym zadaniem. A przecież musiały być podpisane ładnie.
-Podobają Ci się? Nie miałam pomysłu. Bardzo krótko się znamy i nie wiem, co tak na prawdę lubisz. A zapamiętałam, jak gadałeś o strzałach i może to był żart, ale zawsze się przydadzą, prawda? No i lepsze to, niż skarpety. Chyba, że chciałeś dostać skarpety.-Spojrzała na niego z wyczekiwaniem malującym się w lodowych oczach.
avatar
Blair Guillaume Norblin

Liczba postów : 34
Punkty : 44
Join date : 15/12/2011
Age : 219

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie by Janelle Scarlet on Sob Sty 07, 2012 8:28 pm

No dobra, nikt nie próbował dobrać się do pierników, więc źle nie było. Rozluźniła się trochę i spojrzała na choinkę. Trzeba było brać się do roboty. Wszyscy coś przynieśli, więc trudno nie będzie jakoś ją ozdobić.
Skoro oni nie mieli zamiaru, ona sama zaczęła wieszać na choince pierniki. Rozejrzała się dokoła i stwierdzając, że nikt na nią nie patrzy, zjadła jednego piernika. Jak gdyby nigdy nic wróciła do swojej pracy.
- Dobra, ja rozumiem, że są święta i w ogóle, nikomu się nie chce pracować, ale moglibyście pomóc.. - powiedziała, kiedy ręce zaczęły ją boleć od ciągłego trzymania w górze.
Jane zaczęła nucić pod nosem jakąś kolędę, co umilało jej pracę. W końcu to święta i nadanie tej chwili jakiegoś nastroju było nawet wskazane.

_________________

Jesteśmy ludźmi, bo patrzymy w gwiazdy,
czy patrzymy w gwiazdy, bo jesteśmy ludźmi?
avatar
Janelle Scarlet
Księżniczka Azure

Liczba postów : 227
Punkty : 371
Join date : 28/11/2011
Age : 26
Skąd : Azure

Zobacz profil autora http://azure.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie by Quentin Traviss on Pon Sty 09, 2012 1:59 pm

Nooo, bo spryt w końcu też jest ważny, a z założenia, elfikom go nie brakowało. Były po prostu czymś jak idealne połączenie wesoiłęgo puchona i sprytnego oraz przebiegłego ślizgona... oprócz tego jeszcze mądrość krukonów, ale nie za bardzo, co by się za bardzo nie przemądrzały. Idealnie, prawda? Jakżeby inaczej. W ogóle to nie mam pojęcia czemu na tym forum tak mało elfów jest, toż to idealne stworzenia, szczególnie w porówananiu z wampirami (bez urazy).
- Eee? Czemu? Wilki są fajne. To znaczy, takie normalne. Chociaż te nie normalne też, byleby na miłego osobnika trafić. Ale to jak z każdym. Weźmy na przykład taką Milagors czy jak jej tam... - powiedział, wcale nie cicho, więc nie zdziwiłby się, gdyby ta o której była mowa usłyszała. W końcu, już wcześniej im się przysłuchiwała, więc czemu nie.
- Uuuuuuuuuuuu, jakie cacko. Postaram się na tobie ich nie sprawdzać - powiedział wesoło, oglądając strzały z każdej strony. - Jak się je nasączy trucizną, to w ogóle będzie bajer nie z tej ziemi, każdego wampira i innego takiego zabije - westchnął, rozmarzony. - Dzięki, Blair, są wspaniałe! - krzyknął nagle i uścisnął dziewczynę. Taki napad czułości, nie zastanawiał się wcale jak ta na to zareaguje.
- Noooo, to teraz możemy iść ubierać choinkę - zachęcił wamirzycę i sam poszedł do drzewka. Wziął po drodze pierkniki (na tasiemkach?) i powiesił kilka. Dwa na początek, bo trzeciego zjadł, ale cicho, nikt nie widział przecież.
avatar
Quentin Traviss

Liczba postów : 74
Punkty : 99
Join date : 15/12/2011
Age : 27
Skąd : Wonderland

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie by Blair Guillaume Norblin on Pią Lut 10, 2012 10:43 pm

Niezła mieszanka, nie ma co! Chociaż z tymi pochunami to nie szalejmy zbytnio, takie przesłodzone stworzonka. Dobrze, że cechy domu Salazara równoważą to trochę. Może nawet przeważają. Nie to co wampirki. Takie złe i wredne. Oczywiście mówię o tych prawdziwych wampirach, a nie o takich, które najpierw przepraszają swoją zdobycz za to, co zaraz zrobią, potem jak najdelikatniej wgryzają im się w tętnice, a na końcu płaczą, że musieli to zrobić. Żałosne! Gdyby nie fakt, że zwierzęca krew nie zaspakaja głodu, pewnie przerzucili by się tylko i wyłącznie na nie. I gdzie radość płynąca z jedzenia? Nie obrażę się przecież, chociaż racji Ci nie przyznam. Lubię wampirki, bo nie są dobre. Dziwny argument, ale ile można wymieniać ich złe cechy?
-Wilki tak, ale nie wilkołaki! Są przerażające. Dzikie bestie, rzucające się na każdego w zasięgu wzroku, ale to tylko podczas pełni. Poza tym, da się z nimi żyć, jakoś.-Zerknęła kątem oka w stronę grupki ludzi i nieludzi zebranych przy choince.
-Prawda? Wyobraź sobie jakie spustoszenie sieją! Chcesz, to możemy wypróbować je później.-Mrugnęła do niego okiem z wesołym uśmiechem na ustach. Oczywiście nie omieszkała, klepnąć go lekko w ramię, w momencie w którym łaskawie stwierdził, że postara się ich na niej nie sprawdzać. Najbardziej ją jednak ucieszył nagły wybuch radości Elfa, w którym to uścisnął ją z całych sił. Zaskoczyło ją to, nie powiem, ale bardzo pozytywnie, więc odwzajemniła uśmiech i z nieco markotną miną, że musi iść ubierać choinkę, podążyła za chłopakiem.
avatar
Blair Guillaume Norblin

Liczba postów : 34
Punkty : 44
Join date : 15/12/2011
Age : 219

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie by Quentin Traviss on Sob Lut 18, 2012 7:03 pm

To nie tak, że ja nie lubię wampirów. Wręcz przeciwnie! Chociaż prawdę mówiąc, to już mi się nieco znudziły i pewnie nieco czasu minie nim pokuszę się o stworzenie jakiegoś. Poza tym, to ma być z perspektywy Quentina, tak? No a on nie przepadał, bo przecież wampajery to wbrew przyrodzie były i jeszcze nieraz ją niszczyły, niedobre. Ale panienka Norblin wcale o tym wiedzieć nie musiała. Zresztą, wcale nie odnosił się do niej z jakimś uprzedzeniem, taki z niego miły chłopiec był.
- Ojjj, no o wilkołaki mi chodzi - mruknął, obrażony, że go nie zrozumiała. - Głupoty pleciesz - dodał jeszcze, już zajmując myśli czym innym. Powiedzmy, że strzały były w jakimś kołczanie czy coś, to mógł je na ramie zarzucić. A nawet jak nie były, to powiedzmy, że już własny miał, więc je do niego wsadził.
- Bardzo chętnie, już doczekać się nie mogę. Ubieranie choinki wydaje się wręcz nudne, jak takie coś na nas czeka... - westchnął, ale dalej chrupał piernika. Tzn zakładał na gałązkę drzewka. Wciąż wisiały na nim te wszystkie łańcuchy z tego co pamiętam, dlatego wziął je garściami i rzucił do Blair. - Łap! - krzyknął, miał nadzieję, że już nie za późno. No ale z tym swoim nadnaturalnym refleksem powinna dać radę złapać ozdoby i niewybłocić. Wziął kolejne pierniczki i jakieś bombki i dalej wieszał na choince. Zieeew.
avatar
Quentin Traviss

Liczba postów : 74
Punkty : 99
Join date : 15/12/2011
Age : 27
Skąd : Wonderland

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie by Blair Guillaume Norblin on Sob Lut 18, 2012 7:48 pm

A to jest mój pierwszy wampir i w sumie wystarczy. Zbyt dużo krąży ich po tym świecie. Ludzie też niszczyli przyrodę! Nawet bardziej od wampajerów niekiedy i te wszystkie ich głupie, bezsensowne wojny. Wampiry zabijały, bo musiały. Tak jak ludzie zabijali zwierzęta. No chyba że mówimy o tych, którzy zabijają, bo to lubią, wtedy ewentualnie możemy podciągnąć to pod niszczenie natury. No co? Muszę bronić Blair i jej yyy… gatunku! Mogłabym napisać, że ją irytowały elfy, z tym swoim przyjaznym nastawieniem do świata i całą miłością do natury. Jednak Elfa polubiła, mimo tego, że był…elfem.
-Jak Ty możesz je lubić, to ja nie wiem.-Prychnęła, zadziwiona tym, że wypowiada się o nich w pozytywny sposób. Jak tak można? No bo były w kołczanie, całkiem ładnym i DROGIM! Nie, żeby Blair jakoś specjalnie zwracała na to uwagę. Lepiej kupić raz, a porządnie. No i w końcu to był prezent.
-To może zmyjmy się stąd, co? W tym tempie nie ubierzemy jej do jutra.-Udawanie człowieka zaczęło ją już nudzić, jednak było tutaj zbyt dużo ludzi, by mogła zacząć zachowywać się jak ona, czytaj wampir. Zręcznym ruchem złapała łańcuchy, nie upuszczając żadnego z nich. Jak dotychczas stała z boku i przyglądała się wysiłkom Elfa, nie mając zamiaru uczestniczyć w radosnym strojeniu drzewka. Nie bardzo wiedząc co ma zrobić z łańcuchami, zaczęła obwieszać nimi drzewko. Nuuuuudaaaa.
avatar
Blair Guillaume Norblin

Liczba postów : 34
Punkty : 44
Join date : 15/12/2011
Age : 219

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie by Quentin Traviss on Sob Lut 18, 2012 11:23 pm

Ok, w takim razie ostateczna wersja jest taka, że na plac główny Quentin przyszedł bez żadnego łuku ani strzał, więc teraz miał jedynie ten kołczan z nowiutkimi, superstrzrałami i był z tego faktu cholernie dumny, że tak ładnie się nowa rzecz komponuje z jego kurtką o barwie zgniłej zieleni. Już nawet nie wnikam, jakiego był koloru i z jakiego materiały, na Travissie wszystko pięknie wyglądało, ot co.
- Mega pomysł, tylko rozwieśmy te łańcuchy do końca.... - Wziął od dziewczyny kilka ozdób i rozwiesił je byle jak. Cmoknął z zadowoleniem, spoglądając na swoje dzieło. Wcale nie było źle, a i biorąc pod uwagę ile wieśniaków miało ubierać choinkę, to zrobi się jeszcze większy chaos. Dobrze, że jeszcze nie wszyscy się zeszli, bo przynajmniej takich tłumów nie było i nie śmierdziało potem, jak się poniektórzy nie myli.
- Dobra. To gdzie proponujesz, Gulileme? Z pewnością znasz niczego sobie miejsce, idealne do wypróbowania tak świetnych strzał - zagadał, stając obok niej i zakładając ręce pod boki.

//chodźmy gdzieś, co ktoś już jest, to poprzeszkadzamy Twisted Evil
avatar
Quentin Traviss

Liczba postów : 74
Punkty : 99
Join date : 15/12/2011
Age : 27
Skąd : Wonderland

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach